Zrobię wszystko, tylko nie każ mi iść na zakupy!

Share This:

Czy mężczyzna na zakupach to coś nadzwyczajnego? Jeśli spojrzymy na panów z Polski, to bez wątpienia możemy stwierdzić, że jest to zjawisko marginalne. Jednak czym jest to spowodowane? Strachem przed wszechogarniającym obciachem czy może nieuzasadnione uprzedzenie?

Podczas ostatnich zakupów, spotkałam swoją znajomą w jednej z sieciówek. Przy okazji rozmowy wyszło, że jest na zakupach razem ze swoim narzeczonym, lecz ku mojemu zaskoczeniu nie było go obok mojej koleżanki, a czekał ponoć cierpliwie (jeszcze) przed sklepem. Bardzo mnie to rozbawiło, bo mając to szczęście, że jestem z mężczyzną, który naprawdę lubi zakupy, zapomniałam jak dla większości panów zakupy potrafią być drogą przez mękę. W sumie zastanawiam się jak mogłam o tym zapomnieć, bo gdy tylko wyszłam ze sklepu, od razu rzucił mi się w oczy rząd panów, czekających na swoje partnerki. W tym dniu postanowiłam, że zrezygnuję z zakupów, usiadłam na pobliskiej ławce i postanowiłam trochę poobserwować.

zakupy i mezczyzna

Z moich bardzo wnikliwych obserwacji wynika, że Ci panowie, którzy zostali siłą przyprowadzeni, przechodzą kilka etapów podczas zakupów z kobietami. Początkowo podczas wizyty w pierwszym sklepie cichutko, nie zwracając na siebie uwagi podążają za swoimi partnerkami. Przytakują swoim kobietom, że podoba im się to co one sobie lub im wybrały, płacą za to i zmierzają z nimi do kolejnego sklepu – nie kryjąc przy tym swojego niezadowolenia.

Zakupy i mężczyzna – wymówki

Jeżeli zakupy w pierwszym sklepie nie trwały zbyt długo (co się bardzo rzadko zdarza) trafiają również do kolejnego. Jednak większość panów wymięka już przy kolejnym sklepie i znajdując bardzo błyskotliwą wymówkę, oznajmiają swoim partnerką, że na pewno będzie lepiej jak poczekają jednak przed sklepem. Dla świętego (swojego) spokoju bez narzekania zostawią gotówkę, karty, czeki – jednymi słowy, wszystko to co uratuje ich przed zakupową migreną.

Panowie uciekając z zawrotną prędkością przed sklep, nie muszą martwić się o brak towarzystwa – mogą być pewni, że spotkają tak samo zdesperowanych kolegów. Aby „zabić czas” często oddają się błogim rozmowom o samochodach, sporcie.

Są to jednak przyjaźnie krótkotrwałe, bo niestety panów na ziemię sprowadzają ich kochane partnerki, które wychodząc ze sklepów od samego progu oznajmiają, w którą stronę galerii (sali tortur) się udają. Historia lubi się powtarzać, jednak tym razem panowie od razu oznajmiają, że postoją przed sklepem – bo tutaj jest świeższe powietrze, zaraz zadzwoni na pewno ktoś z pracy – i ponownie zawierają kolejne, nowe znajomości.

Niestety (oczywiście tylko dla panów) galerie handlowe nie posiadają tylko dwóch sklepów, dlatego też gdy dochodzi już do sto dwudziestej trzeciej rozmowy z nowym znajomym, panowie odkrywają porzucone gdzieś w samotności sklepy z elektroniką czy zabawkowymi samochodami dla nieco młodszych od nich samych – zawsze to przecież jakaś rozrywka. Obserwując to jakże ciekawe widowisko, doszłam do wniosku, że w galeriach przydałyby się panom takie kąciki zabaw jakie mają dzieci. Specjalnie dostosowane do wymagań, gdzie mogliby się poczuć jak w domu i przeczekać te kilka/kilkanaście godzin w miłej i przytulnej atmosferze (aż dziwię się, że nikt na to jeszcze nie wpadł!).

Obserwacje, obserwacjami, ale zaciekawiona tematem, postanowiłam podpytać wśród męskiego grona znajomych, o co tak naprawdę chodzi i czy zakupy dla panów naprawdę są taką męką. Ponoć my kobiety szał zakupowy mamy wrodzony, a w wielu przypadkach galerie handlowe są drugim domem, gdzie spędzamy połowę swojego życia. Oczywiście z Wami panowie nie musi być tam samo, ale diametralna zmiana swojego podejścia nie tylko uszczęśliwiłaby partnerki, ale wyszłaby także każdemu mężczyźnie na dobre.

zakupy kobieta

Może czas na odejście od zamierzchłych już stereotypów, które rozgłaszacie w swoim męskim gronie? Te ludzkie argumenty, że nienawidzicie tłumów w sklepach, że wolicie by to Wam wybierano ubrania, bo z modą macie tyle wspólnego co pewnie ja z wiedzą na temat samochodów, są jeszcze do przyjęcia.

Ale argumenty, że mężczyzna chodzący na zakupy, nie przepraszam, że kupujący ubrania i cieszący się z tego, że dobrze wygląda i dbający o to, od razu kwalifikowany jest do bycia gejem. Naprawdę? Takie gadanie jeszcze niektórym się nie znudziło? Rozumiem, że czasem trudno wyłamać się z męskiego grona i przyznać się, że zakupy to wcale nie taki obciach, ale bezsensowne gadanie i powtarzanie utartych argumentów, stało się po prostu już nudne. A nawiązując do tematu, ostatnio przeczytałam gdzieś, że mężczyzna dbający o wygląd, to dorosły mężczyzna i muszę przyznać, że jest w tym sto procent prawdy.

Moje wywody, bo pewnie dla niektórych ten artykuł ma taki rozdźwięk, nie mają na celu zmieniać nikogo na siłę. Wiem, że dla niektórych moda i kwestia chodzenia na zakupy, pozostanie już na zawsze jedną wielką nudą, ale chciałabym chociaż niektórych przekonać, że jak przysłowie mówi, nie taki straszny wilk jak go malują, także i zakupy nie muszą być męką. Wystarczy odejść od utartych stereotypów, wrzucić czasem na dystans i spróbować czegoś nowego. A może świat mody nie jest taki zły i jest również dla facetów?

Share This: